Traktat o zmartwychwstaniu

Powiedzmy o chwale tego mężczyzny, co wszystkich ocalił.
O chwale tego Boga, co się nami przejął!

O Bogu, który przeżył zwątpienie dwudziestego drugiego psalmu.
Który wypełnił Pisma, a także ludzką nadzieję.
Otworzył grób kosmosu, nadał imiona gwiazdom,
wielkim gazowym olbrzymom, chmurze asteriodiów, a zwłaszcza –

Pewnej małej kropce błękitnej. 

On spełnił groźbę rzuconą w stronę węża,
On wywiódł ojców z Otchłani i matki,
dał wieczność tym, co nie mają czasu,
dał niebo tym, co uginają się pod kredytem i pod czynszem,
dał zastrzyk życia, na których nie działa już wiosna,
ani kawa. Dał pokarm ludziom głodnym i ciała szkieletom,
utopionych wydarł morzom, o innych też się zatroszczył.

Powstał!

Powstanie Chrystusa przeciw śmierci porusza, zachwyca, opromienia, ogrzewa, doładowuje duszę, przemienia, rozbłyska i trawi zło w Układzie Słonecznym, i dalej.

W tym momencie słyszę protest –

Ha, gdybym to ja był w Unii Hipostatycznej z drugą Osobą Trójcy, niezgorzej bym dokazał! Gdybym był intymnie zjednoczony z Istotą Wszechmocną, to bym zrobił to samo! Nic nie kosztuje nawet śmierć krzyżowa, gdy się Boga ma za Ojca! Na Jego miejscu grzechem byłoby nie postąpić tak samo.

Gdzie tu miejsce na zasługę?

Niezłe wątpienie i to w Wielkanoc!

Otóż wszystkim zainteresowanym tematem, czy Wielkość Boga słusznie przejawia się w Wielkości Jego czynów, mówię – coś w tym jest!

Co? 

że ważniejsza jeszcze od Zwycięstwa jest Jego pokora. 

To jeszcze nic, że Pan Jezus zmartwychwstał, wyzwolił umarłych z hadesu, podeptał demony, pozbawił diabła potomstwa, jak Mojżesz Faraona, że dojechał w tryumfie chwały do siódmego nieba!

Ale, że po tym wszystkim – On po sobie pościelił! 

I odzież, i chusty zostawił poukładane!

To dopiero przekracza wyobraźnię. 

Gdy czytam, że apostołowie zastają kamień odsunięty, że wchodzą, najpierw Piotr, potem Jan, do pustego grobu, koncentruję się na widomym dziele Bożym. Apostoł mówi, że chusta, która leżała na twarzy Jezusa leżała razem z płótnami złożona, na swoim miejscu, a ja, ach! Zachwycam się, że Pana Jezusa w nich nie ma. Tak, chwała Bogu! Ale ta cała moc blednie przy fakcie, że On to wszystko po sobie ładnie poskładał. 

Komu by to w ogóle przyszło do głowy?

Ocaliwszy wszystkie możliwe i niemożliwe wszechświaty, trzydziestotrzyletni Mężczyzna grzecznie po sobie sprząta.

W tym świetle dopiero można pojąć, dlaczego Maria Magdalena wzięła Go za Ogrodnika, dlaczego pytała, czy nie przeniósł ciała!

Bo co On robił w poranek w ogrodzie? Krzątał się! Oczywiście, jako, że była niedziela, w  grę wchodziły wyłącznie prace konieczne! Pan Jezus nie tylko, że gdy był malutki, to nigdy nie próżnował, lecz także, będąc już Królem Królów i Panem Panów, Omegą całego stworzenia, nie brzydzi się motyką! 

Aktywny, Boski spoczynek!

Komu to, Małej Arabce, czy Faustynie pomagał znosić skrzynki do piwnicy?

Pytanie – kto Go tak wychował? ma zwięzłą i wszystko mówiącą odpowiedź – Maryja!

To mój Synek, przeleciało przez Niepokalany Umysł, gdy rozgorączkowany Jan wyrzucał z siebie, co zastał w najweselszym z grobów.

Podziwiajmy, bracia i siostry kochane, niezrównaną chwałę tej boskiej rutyny!

Pokorę człowieka, który wszystkich ocalił,
pokorę Boga, co się ludźmi przejął!

4 thoughts on “Traktat o zmartwychwstaniu

  1. Dziękuję.

    Dodam – jeśli można –
    coś od siebie.
    Chyba trochę na temat,
    a może trochę nie.

    Zapisałem kilka lat temu:

    ***

    Uniżyć się
    by umyć nogi
    najbliższym

    Umrzeć
    także za
    nieprzyjaciół

    Zmartwychwstać
    aby życie mieli
    wszyscy

    (Lublin, 04-06.04.2010 r.)

    1. Tak! Warto zmartwychwstawać, wszyscy z tego korzystają:) w znaczeniu nawrócenia, zmiany nastawienia, nabrania ochoty do życia…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.