felietony

Jeszcze o Sri Lance

W „Contrze” Mackiewicz opowiada, jak Kozak syna wychowywał. Stary był równie niespokojny, jak młody, więc łzy wściekłości i bólu razem leli nad tym wychowaniem.Gdy synek wiedział, że przesadził i że ojce będą bili srogo, padał na kolana i szeptał ojczenasze. Stary Kozak i żołnierz, a nie pop, tylko zęby zaciskał. Z pasem w ręku czekał, aż syna rozbolą kolana. Nie było dla niego możliwe – przerwać modlitwę.

To uszanowanie dla modlitwy to alfabet sumienia. Co sprawiło, że na Sri Lance ktoś w sobie to podeptał?

2

Odpowiedź zależy od tego, czy w ogóle zapytamy. Bo wydaje się, że swoje zrobiliśmy protestem i potępieniem, w najlepszym wypadku – wpłatą na Caritas. Jednak, gdy Pan Jezus napomina „nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni” to mowa jest nie tylko o moralności, ale także o warunku zrozumienia. Jeśli potępiam, to zamykam sprawę na temat złego człowieka i nie pojmuję, jakiej pokusie uległ

Pytanie brzmi jednak, co sprawiło, że człowiek wszedł do pełnej świątyni i się wysadził? Był zły od urodzenia? Był chory? Wierzył w złą religię?

3

Każda strona wojny kulturowej ma na to swoją odpowiedź.

4

Obóz postępowo-lewicowy oddziela terroryzm od religii. Fakt, że to muzułmanie pozabijali kilkaset osób na Sri Lance jest dla nich ważny dlatego, że wrogi im obóz będzie to podkreślać, według nich – niepotrzebnie. Dlatego nie rozwodzą się nad religią sprawców. To ideologia, a nie wiara, polityka, a nie Bóg. Zachodnia lewica widzi zamęt na Bilskim Wschodzie jako efekt mieszania, kradzieży i inwazji, której na imię – kolonializm europejski. Muzułmanie są pokrzywdzeni i dlatego się radykalizują. Z drugiej strony, kolonializm i inne zło czynili w świecie chrześcijanie (krucjaty!), dlatego też obóz postępowy ma ich w mniejszym poważaniu. Stąd takie a nie inne reakcje medialne.

5

Oczywiście, to uogólnienie i uproszczenie, ale pomocne. Teraz kolejne i drugi obóz wojny kulturowej.

Obóz konserwatywno-prawicowy łączy ściśle terroryzm z religią. Zdarzenia takie, jak na Sri Lance to część większej całości – zmagania Kościoła z Islamem. Religia oparta na Koranie jest bowiem krwiożercza i dokonuje inwazji na Europę, za sprawą zaślepienia obozu postępowo-lewicowego. Muzułmanie wykorzystują przeciw Zachodowi to, do czego sami są niezdolni – tolerancję i humanitaryzm. Prawa strona piętnuje więc lewą i nawołuje więc do pobudki i zamykania społeczeństw na muzułmanów.

6

To, że każdy z obozów widzi coś z prawdy, nie oznacza, że leży ona pośrodku. Leży, gdzie leży, ale szukając jej, warto się uczyć do każdego. Oba spojrzenia pozwalają zrozumieć ludzi, którzy zdegenerowali się aż do takiej zbrodni.

Rzeczywiście, ścisłe łączenie Islamu i terroryzmu to uproszczenie. Wystarczy poczytać o latach osiemdziesiątych na zachodzie Europy, gdy zamachy robiła IRA, ETA, czy różne bandy komunistów, mordując więcej osób, niż ISIS. Ale mniejsza o to, że inni także mordowali cywilów. Najważniejsze, że muzułmanie, którzy sięgają po terror to ogromna mniejszość w ich religii. Wielu z nich aktywnie go zwalcza, z niezwykłą zajadłością, jak Kurdowie Państwo Islamskie. Większość muzułmanów natomiast to zwykli ludzie, z którymi ty czy ja mogliby zjeść miłą kolację, gadając o zwykłych, ludzkich sprawach. Przeciętny mufti ma taką ochotę na ujrzenie chłopaka, którego uczy religii w roli terrorysty, jak przeciętny ksiądz.

7

No dobrze – ale to nie chrześcijanin założy pas szahida i pójdzie w nim w tłum. Przeciętny mufti, niezależnie od tego, jak bardzo pokojowo wykłada Koran, ma o wiele większą szansę zobaczyć swego wychowanka w szeregach terrorystów, niż przeciętny ksiądz. Tu właśnie jest racja obozu konserwatywno-prawicowego. Terroryzm w wykonaniu muzułmanów nie czerpie przede wszystkim z polityki, krzywd kolonialnych czy z biedy, lecz z konkretnych idei religijnych. Z wiary w to, że Bóg nienawidzi politeistów (chrześcijanie), ateistów i każdego, z wyjątkiem dobrych muzułmanów, którzy pragną żyć w Kalifacie. Z wiary, że wysadzając się w tłumie, idziesz do raju po miłe nagrody.

8

Terroryzm bierze się z tego, jacy są ludzie w ogóle, że są zdolni do przemocy i do zaślepienia ideami, ale terroryzm islamski jest związany z Islamem. Nie sądzę, by takie stwierdzenie obrażało muzułmanów. W dziejach Kościoła byli ludzie, którzy spalili sąsiadkę, bo wyczytali w Biblii „nie pozwolisz żyć czarownicy” i to była ich wersja chrześcijaństwa. Nie ma sensu udawać, że robili to bez pobudek religijnych. Owszem mogli mieć wiele innych, ale religijne mieli także. To znane – gdy chrześcijanin grzeszy, to Pan Jezus chadza w brudnym ubraniu. Zwłaszcza, grzeszy powołując się na swoje rozumienie Bożych nakazów. Podobnie też islamscy teolodzy polemizują z interpretacjami Państwa Islamskiego, bo w ich oczach to karykatura prawdziwej wiary.

9

Ale to wszystko teoria. Jest bardzo namacalny element tej układanki, który powinien dać do myślenia – chrześcijanie w krajach muzułmańskich. Warto rozważyć ich sytuację zwłaszcza, gdy jest się katolikiem, który surowo ocenia postawę ostatnich papieży wobec Islamu. Po co rozmawiają? Powinni potępić! Z tym, że mają tam miliony ludzi, za których odpowiadają przed Panem Jezusem i zależy im na tym, by ludzie ci żyli i mogli bezpiecznie się modlić. Zachód ich do siebie nie weźmie, nie ma możliwości, by wysłać tam Gwardię Szwajcarską. W kim nadzieja tych chrześcijan? Wieczna, wiadomo – w Panu Bogu, ale doczesna – o paradoksie! – w pokojowo nastawionych muzułmanach i w dyplomacji watykańskiej. Dlatego papież staje koło muftich i polityków islamskich, by wspólnie podkreślać, że Bóg brzydzi się rozlewem krwi. Bo papież, czy Jan Paweł, czy Benedykt, czy Franciszek, wie po prostu, że wojna religijna nie jest rozwiązaniem, zwłaszcza dla umęczonych Kościołów Bliskiego Wschodu. Proszę teologów o wybaczenie, że wszystkie doskonałe powody teologiczne postawiłem chwilowo z boku.

10

Na Sri Lance mordowali synowie niezmiernie bogatego ojca, potwierdzając, że pieniądze to nie wszystko i że ludzkie serce stworzone jest do wiary. Choć nie da się ich zbrodni zrozumieć bez kilku idei Islamu, to sprowadzenie do nich całej tej religii i wszystkich muzułmanów nic nie wyjaśni, nikomu nie pomoże. Będzie medialne, na równi ze swoim przeciwieństwem i równie jak ono nierealne.

3 Replies to “Jeszcze o Sri Lance”

  1. Wreszcie komentarz który szuka, a nie z góry wie, i dzięki temu dochodzi do pewnej wiedzy. I który swoje konkluzje proponuje, a nie narzuca. I nie uważa, że kto myśli inaczej, musu być chrześcijaninem. Bardzo dziękuję. Wreszcie gdzieś cichy szelest skrzydeł Gołębia. Bronisław

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.