rozważania

Nie jest sam

Niewielu sprawom tak się obecnie dostaje, jak samotności. Nic dziwnego, choć bywa kojąca, to ostatecznie zabija, wcześniej zabierając życiu smak. Samotnością próbowano ludzi łamać, a czasem sam człowiek próbuje coś w sobie złamać, na przykład, jak to Biblia celnie określa, kark z żelaza czy serce z kamienia i dlatego sam wychodzi na pustynię.

W pewnej książce Chestertona współczesne państwo opiekuńcze rozdziela katolika i ateistę, którzy chcą się pojedynkować o kluczową tak dla jednego, jak dla drugiego kwestię Boga. Uznani za wariatów, trafiają do izolatek, gdzie samotność i pozbawienie bodźców ze świata prowadzi ich szybkim krokiem wzdłuż przepaści szaleństwa. Gdy w końcu się wydostają i mogą porozmawiać, ateista stwierdza, że zazdrości katolikowi, że ten miał z kim rozmawiać w swojej izolatce. Jednak katolik ma minę, jakby towarzystwo Boga nie należało do łatwych, co dowodzi, że Chesterton czytał to i owo o życiu duchownym, a może sam je przeżywał. Nic dziwnego, Pan Zastępów nie jest zwierzątkiem do towarzystwa.

Może być więc samotność i lekarstwem, i trucizną, przeżywana z Bogiem może być zarówno głębsza, a czasem wręcz mroczniejsza, jak i zniknąć nagle błysku światła. Tak naprawdę to nasze drugie imię i towarzyszy człowiekowi, i to każdemu, jak niewidzialny pies, a gdy zaczyna być jedynym przewodnikiem i gdy człowiek zachowuje się jako jedyny lokator planety, mówi się, że to egozim. Dogmatem wiary katolickiej jest to, że Bóg nie jest samotny, że jest Towarzystwem, że najbliższym Jego obrazem są nie tyle koniczynka czy trzy stany wody, ale rodzina.

A przecież jest jedyny, jest sam. Zdumiewające, jak to podobne do naszego życia, to rozpięcie między pojedyńczym losem, a wspólną miłością, między byciem razem, a byciem osobno. Zawsze jest to, jak w Trójcy, tak w naszych dniach, wymieszane chaotycznie bądź przecudownie.

Być może najpiękniejszym tekstem o Trójcy w Biblii jest ten, gdzie Kohelet modli się litanią do czasu, jest czas zabijania, i czas leczenia, mówi; Czas płaczu, i czas śmiechu; Czas szukania, i stracenia; ; Czas rozdzierania, zszywania, milczenia, mówienia; czas wojny, i czas pokoju. Co miałby mieć wspólnego Odwieczny Bóg z tym, że życie płynie?

Rytm.

Trzy Osoby są jak muzyka, jest w nich rytm i harmonia. Rytm oznacza powtórzenia, ale zawsze nieco inne, wiążące to co było z tym, co nadejdzie, Ojciec rodzi Syna, potem Duch od Nich pochodzi. Harmonia to zaś taki układ rzeczy, że są na swoim miejscu, co widać po tym, że są piękne, że grają dobrze swoją rolę, że miło snują swą muzykę.

Z tego by wynikało, że rzecz tak banalna jak codzienne krzątanie się po pokoju, może być czystą chwałą Trójcy Świętej, jeśli tylko uważa się, kim się jest i co się robi. Albo coś takiego, jak rozmowa z drugim człowiekiem, jak słuchanie i mówienie, i wspólnie dzielona cisza. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.