dziennik z wyprawy do Szkocji

Ciekawostki na Sz.

Zacznę optymistycznie, dla tych, co się boją, że skończy się świat już zaraz.

Otóż w piątkowe popołudnie celtyckie księżniczki oblazły czereśnię niczym kozy z Afryki Subsaharyjskiej, a jeszcze kilka wee lassie stało pod drzewem, komentując pękające gałązki i udzielając rad, i się śmiejąc. Gdzie tu optymizm? No, że się śmiały, nie spadały, a najbardziej, że żadna nie sięgnęła po telefon!

Na trawniku pod czereśnią leżały rowery, a w najbliższy smartfon wpatrywała siedząca na przystanku babcia.

W Szkocji kurie zwą się pokornie dioecesan center. Włos w ich dywanach wyrasta krótszy, niż nad Wisłą i nieco miększy.

Zwrot centrum diecezjalne bierze się z przekonania, że jest tylko jedna prawdziwa kuria, rzymska. U nas zaś, Od Lublina do Szczecina, każda kuria nosi w buławie plecak pełen marzeń o Rzymie.

Zawsze będę pełnym głosem śpiewał na chwałę diecezji Motherwell, gościnnej i dobrej, ale kronikarska uczciwość każe mi odnotować, że ich dioecesan centre wygląda jak bunkier zaprojektowany, by odstraszać wyglądem wrogie pociski.

Pewien czciciel Maryi, odwiedzone sanktuaria, łaski. Wysłałem go na Jasną Górę, nie, objawień nie było, wyjaśniam, ale jest obraz. Na co on, a co by się stało, jakbym go stamtąd wziął i tutaj w kościele zawiesił? Nie potrafiłem odpowiedzieć na to pytanie.

W parku widziałem dziś rozbitą butelkę po tym samym winie owocowym, jakie widać pod koniec Trainspotting (1996!), gdy Rents zapija szklanką wody swą decyzję. A mówią, że to kraina whisky!

Sroki, czyli Magpie, mają tu nieco inne plamki.

Do biskupa, a są to raczej niepałacowi goście, mówi się jednak w Szkocji My Lord.

Tutejsi księża żartują, że biskup  na wieczornej modlitwie mówi goodnight sweet Jesus, na co Pan Jezus odpowiada, goodnight my lord. Szkoci się śmieją, a polski ksiądz słucha i coś mu zgrzyta. Tak zdawkowo się pożegnał i nawet się biskupowi nie ukłonił!

W Glasgow napis wychowujący informuje, że to twój park, a nie twój kosz.

Na wyspie Orkney jest wioska z czasów neolitu, czyli z początków przyjaźni Europejczyków z chlebkiem i świnką.

Stoją tam nadal domy, wkopane w ziemię, w których ludzie mogli bez przerwy mieszkać przez niemal tysiąc lat. To tak, jakby od chrztu Mieszka do momentu, gdy Jego Ekscelencja kardynał Stanisław Dziwisz przeszedł na emeryturę!

Domy te wyglądają jak piwnica na buraki, ale taka z kamienia i z widokiem na morze. Ponoć ustawienie mebli i fakt, że łóżko męża było większe od żoninego, przetrwało na Orkney tak długo, aż pewien Anglik zdążył odnotować ten gender.

Konduktorzy ze scotrail chętniej sprawdzają twój uśmiech, niż twój bilet.

W muzemu religii w gablocie podpisanej jako święta władza katolicyzm symbolizuje talerz, zgadnijcie, z kim? podpowiem, że talerz przybył do Glasgow z dalekiego kraju.

Borish Johnson to dla wielu najpoważniejszy jak dotąd argument za niepodległością Szkocji.

26 lipca, o 19:40 czasu Greenwich drzewa w parku Cementery w Coatbridge były przystrojone w kolorowe lampki. Był to pogodny wieczór.

One Reply to “Ciekawostki na Sz.”

  1. Dzisiejszy odcinek zdecydowanie ciekawszy niż wczorajsza analiza wiersza :-).Spotkałam wczoraj przypadkowo lubliniankę,którą od kilku lat mieszka w Edynburgu.Nie chce wracać do Polski.Jakoś mi szkoda.Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.