felietony

Strzelaniny w USA i Komunia w Polsce

Co mają wspólnego strzelaniny w szkołach w Ameryce z Pierwszą Komunią w Polsce? Cokolwiek poza tym, że biorą udział dzieci? Porównanie znalazłem na tym blogu amerykańskiego socjologa.

Wydaje się, że przestrzelił, mówiąc niedelikatnie.

Bo strzelanina to piekło, a Komunia to Niebo, całkiem dosłownie, bo Pan Jezus przychodzi do serca, a poza, tym jeszcze cała rodzina chce ci zrobić przyjemność, kupują hulajnogi, tablety, koperty podstawiają pod bankomat. Strzelanina to zaś piekło, bo nieznajomy przychodzi mordować i nawet, jeśli chybi, zostawia koszmary na resztę życia.

Co więcej, nie można tych dwu rzeczy zestawiać, bo Komunia zawsze się uda, jest w każdej parafii, wszystkich dopuszczają. Strzelaniny zaś nie są przecież w każdej Amerykańskiej szkole (jeszcze)!

Podobieństwo jest w obrzędzie przejścia i w przygotowaniu.

Dziecko po Komunii będzie się spowiadać, co oznacza, że bierze główną odpowiedzialność za swoje zbawienie. Dziecko w Ameryce wie, że musi wziąć w każdej chwili odpowiedzialność za ocalenie swoje i kolegów, w przypadku, gdy rozlegną się strzały.

Do obu zdarzeń, do pewnego, czyli Komunii, tak, jak jedynie możliwego, strzelaniny, prowadzi przygotowanie. Dzieci uczą się, co zrobić, poznają gesty i słowa-klucze, nauczyciele tłumaczą im, dlaczego to wszystko i po co, odbywają się próby i zaliczenia.

Każda kultura na świecie to zna, dzieciństwo to czas rytuału wtajemniczenia w dorosłość. Amerykanie są w momencie, w którym morderstwa w szkołach stały się elementem ich kultury tak, jak naszej jest Eucharystia.

Tyko co to ma za znaczenie? No, u nas najpewniej żadne, bo nie ma wartości propagandowej. Taka obserwacja na temat oderwany od bierzących wydarzeń. A jednak sa pewne ciekawostki.

Oto prezydent USA ogłasza, że to wina pełnych przemocy gier komputerowych (w tle za nim uśmiechają się producenci broni), a z nieba uśmiecha się smutno Rene Girard, co słusznie prawił, że ludzie nie potrafią się za nic rozstać z pewnym kozłem.

Kozioł Ofiarny na odwrócenie uwagi to nie koniec.

Jest coś niepokojącego w samym przygotowaniu, to jest ten fakt, że dbają o dzieci i intensywnie je szkolą, utwierdza powszechną wiedzę społeczeństwa, że strzelanina jest czymś, co się może wydarzyć w Ameryce. Jest częścią życia. Że w klasie może być przyszły strzelec. Czyli, że jeśli bardzo się czegoś boisz i za bardzo przeciwdziałasz, to twoje działania mają efekt uboczny, dokładnie przeciwny do zamiarów.

Zło zwycięża się dobrem, nie walką ze złem, nie tak dawno ks. Jerzy to przypomniał.

W biurze w Warszawie ludzie wymieniają wspomnienia o prezentach i księżach na przygotowaniu, w biurze w Ameryce wymieniają anegdoty z ćwiczeń na wypadek strzelanin. Takie były wtajemniczenia, chwała Bogu, że nasze pogodniejsze, choć nie jestem przekonany, że zawsze tak pogodne, jakby chciał Pan Jezus.

To bardzo ważne, co się dzieje z dziećmi, jak i na co je szykujemy. To serce wspólnoty, kościelnej, narodowej, ludzkiej.

Innymi słowy, pytasz się o przyszłość Polski i Kościoła, nie patrz na posty na fejsbukach i na medialne doniesienia, więcej od nich zaważy, jakie ilustracje miał podręcznik do katechezy.

One Reply to “Strzelaniny w USA i Komunia w Polsce”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.