rozważania

Święto cudzego szczęścia

Zadziwia mnie, jak ten dzień się mieści w krótkim zdaniu: Maryja jest wzięta do nieba, cieszą się aniołowie i z radością wychwalają Pana. Krótkie zdanie, stara antyfona, czyli tekst do zaśpiewania w którymś momencie Mszy 15 sierpnia. Należy do zgromadzenia słów wypowiedzianych na chwałę Wniebowzięcia. Zgromadzenia wyjątkowo licznego, bo o tym, że Maryja z ciałem i duszą poszła do nieba, Jest masa pięknych kazań. Teolodzy tworzyli traktaty, papieże encykliki i można do syta czytać, o co w tym święcie chodzi, co dla Niej i co dla nas oznacza. Ba, można i oglądać, i to całymi godzinami, samego tylko Murilla, jak to namalował, nie wspominając o reszcie, która starała sobie to wyobrazić i czarowała pędzlem obłoki, szaty na wietrze i otwarte niebo.

Ja jednak ponad płótna i ponad książki lubię to krótkie zdanie, na którym siedzą roześmiani aniołowie i kładę je ponad wszelkie teologie. Cieszę się, ilekroć mi się przypomina, a gdy się przypomni, zaraz nucę i śpiewam je na gregoriańska melodię. Skąd aż takie działanie? Zdania, które nawet nie pochodzi z Biblii?

To moja reakcja na reakcję aniołów. Naprawdę, dobrzy z nich chrześcijanie! Naprawdę, zdrowe duchowo niebieskie duchy! Cieszą się z cudzego szczęścia. Mają satysfakcję, że Jej się udało co im się nie uda nigdy. Radują się z tego, czego sami, z braku ciała zaznać nie mogą. Nie boją się, że im ubędzie nieba. Jak wcześniej płakali z płaczącymi, tak śmieją się z tymi, którzy się śmieją, w ten dzień zwłaszcza ze Świętą Trójcą i z Matką Bożą.

Aniołowie Wniebowzięcia są jak miłość ze słynnego hymnu, potrafią się współweselić. Są jak szczere gratulacje dobrego przyjaciela. Jak babcia dająca wnuczce truskawki ze śmietaną, i oszukująca, że sama nie ma ochoty. Albo jak uczestnik paraolimpiady, który zatrzymuje się w biegu, by podnieść swojego konkurenta. Są jak ojciec Kolbe w kluczowej chwili, uśmiechający się pod drucianymi okularami. Są jaśni jak prawdziwe przebaczenie. Są jak kot, cieszący się z powrotu człowieka, jak psy cieszące się ze wspólnej wyprawy. Są cierpliwe jak brat słońce i jak siostra deszcz pokorne. Aniołowie jak cisza rozjaśniona śmiechem. Ktoś powie, po co mieszać krew męczenników z deszczami i zwierzętami? Odpowiem, że jest to wymieszane w świecie, ale zawsze cieszy, ilekroć ktoś zapomina o sobie, by się drugim cieszyć.

Można wiele tłumaczyć, bardzo słusznie zresztą, o nadziei, jaką daje Wniebowzięcie, godności ludzkiego ciała, jaką pokazuje, o wywyższeniu Kobiety, o zwycięskiej walce ze Smokiem i o Apokalipsie, o Królestwie Chrystusa i spełnieniu Błogosławieństw. To jednak, czy cokolwiek z tego zabrałem dla siebie, poznam po minie, jaką zrobię na widok cudzego szczęścia.

4 Replies to “Święto cudzego szczęścia”

  1. Co roku da się gdzieniegdzie usłyszeć np w środkach masowego przekazu , że oto obchodzimy święto Wniebowstąpienia NMP 🙂 najważniejsze, że oba kierunki dobre bo ku niebu 🙂 a czy wzięcie czy wstąpienie to już sprawa drugorzędna

  2. Radość ze szczęścia którego samemu doświadczyć nie można – anielska, ale może i nam się przydarzyć , jeżeli potrafimy tracić z siebie służąc. A tak szczerze powiem , że kult Marii nie jest łatwym dla mnie, aczkolwiek w drodze. Wniebowzięcie Marii -święto wielkie !

    1. A raczej NIE TRACIĆ – nie widzę nic nadzwyczajnego w życzliwej radości, jeśli ktoś inny odniósł sukces w sprawie, która jest poza mną. Nie jest to dla mnie żadna strata, więc się cieszę.
      Pozdrawiam.

  3. Anielskie uradowanie człowiekiem, Maryją- ziemską Matką ich Pana wskazuje mi też, że obca im jest wyniosłość. Naprawdę nie kłuje ich, że niższy od nich byt – człowiek, został przebóstwiony z miłosierdzia Bożego. Śpiewają więc chwałę Boga Najwyższego szczerze, z całym swym jestestwem. To jest niebo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.