rozważania

Niezwykła niedziela z ogniem i mieczem

Gdy ludzie miasteczkach Morza Śródziemnego słyszeli na kazaniu, że Chrystus przyszedł rzucić na ziemię ogień, komentowali, o, zupełnie jak Prometeusz!Prometeusz był kimś więcej, niż ludzie, był od nich mocniejszy, oni słabsi, ale miał do nich słabość, było mu ich żal, stąd złamał prawa świata, ukradł ogień, za to cierpiał. Zapłacił za to, że był przyjacielem ludzi, a wrogiem pogańskich bogów, nie zawsze życzliwych, często obojętnych. Chrystus mówi o księciu lub nawet bogu tego świata, stawiając Siebie w roli rewolucjonisty. Cel -przywrócenie do władzy wygnanego niegdyś Króla, czy też, trzymając się starożytności, Triumwiratu Ojca, Syna i Ducha Świętego.

Wygnanie z Raju to nie tylko los ludzi, Trójca też, opuszcza Niebo, by ich szukać.

Ogień jest symbolem dwuznacznym. Jak wiedział każdy słuchacz apostołów, jest przyjacielem, co podgrzeje zupkę, ale może być katem, co strawi Rzym. Utrzymuje przy życiu i zabija. Czy w słowach Jezusa ogień ma tylko znaczenie pozytywne? Tak, przecież ten ogień to Duch Święty, Bóg działający w ludzkich sercach. Gdzie Duch Pański, tam miłość, radość, pokój, a więc wolność. Ale wolność ma też w sobie coś z ognia w drugim znaczeniu.

Paweł mówi, że ku wolności wyswobodził nas Chrystus, po czym zaraz przestrzega, żeby uważać. Dar Chrystusa jest trudny, ale niemożliwy. Natomiast jedyną drogą, by dar nie bīł trudny, by nie był groźny ten ogień, by wolność nie była potencjalnie kłopotliwa, jest jej stłumienie.  Odwrócenie dzieła prawdziwego Prometeusza, czasem nawet w Jego Imię. W ciagu dziejów Kościoła, bardzo wielu będzie próbować.

Lecz wolność, z rozkazu Bożego, musi pozostać wolna. Prawda stoczy z kłamstwem pojedynek honorowy na ubitej ziemi i wygra. Przyjaciele prawdy, którzy chcieliby kłamstwo zadźgać w ciemnej uliczce lub wygnać kamieniami z miasta, to pseudoprzyjaciele, pracują dla wroga, nie dla Pana.

Wyobrażam sobie, że taka analiza Ewangelii może denerwować. Bo wydaje się wprowadzać niepotrzebne rozróżnienia, zbyt wolność podkreśla, nie jest czarno-biała.

O to, co nie czarno—białe w świecie, należy mieć pretensje jednak do Wynalazcy siedmiu kolorów, a właściwie nieskończonego ich bogactwa, do Trójcy. Do Niej też pretensje o wolność.

Weźmy dalsze słowa Zbawiciela, te, które pozornie wyzwają nas do natychmiastowej szarży na wrogie szeregi, tak, te o mieczu i o poróżnieniu, czy wręcz o wojnie domowej.

Czy naprawdę ludziom był potrzebny kolejny miecz? Czy nie zabijali się sami, od początku i bardzo skutecznie, mieczem, ogniem, kamieniami, ba słowem czasami jak nożem?

Powie przecież Ten, co przyniósł miecz, schowaj miecz, Piotrze, w kluczowej chwili będzie toczył walkę bez przemocy i, ku rozpaczy Apostołów, przegra. Krzyż zostanie na wieczny znak tej klęski, zacierał łapy szatan. Wszystko zgodnie z planem! Ludzie mogą być poróżnieni i zabijać się nadal. Radość szatana trwała jednak do czasu. Z każdą chwilą Nowego Przymierza trudniej mu gromadzić nienawiścią ludzi.

Ludzie będą w dobry sposób poróżnieni, Chrystus wiedział co mówi. Bo jest taka szatańska jedność, jak palców zaciśniętych w pięść. Jedność przeciw drugim, jedność, by maszerować i uderzyć, by wygrać, byśmy my i nasze byli na wierzchu. Taką jedność Chrystus rozbija delikatnie Swą miłością, niczym pięść, która powoli otwiera się do powitania, lub by przyjąć dar.

Jak sądzę, wniosek dla chrześcijan jest jasny i trudny, jak zawsze: trzeba na otwartej dłoni dać ludziom prawo nie zgadzania się z nami, z Trójcą, z Kościołem. Prawo do grzechu nawet i do bluźnierstwa. Nie nasz jest ogień zwany wolnością, ale od Pana Jezusa dla wszystkich. Warunkiem jest, że gdy podamy im wolność, na drugiej dłoni będzie Ewangelia. Z tego może przyjść jedność, jakiej On chciał.

One Reply to “Niezwykła niedziela z ogniem i mieczem”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.