rozważania

Traktat o cmentarzu

Ilekroć odrywam się od ziemi, myślę o tym, jak będzie. Nie tyle nawet o Niebie, bo tego oko nie widziało, i tak dalej, ale o śmierci i o tym, co ludzie zrobią z moim ciałem. Wiem, że auta są bardziej mordercze  niż areoplany, ale lot mocniej działa na wyobraźnię i dlatego, gdy boeing kołował na szkockim lotnisku, moje myśli krążyły wokół trumny, niczym ksiądz z kadziłem za dawnych czasów.

Myśli cmentarne nie opuściły mnie, gdy dotarłem do domu, może dlatego, że sam obecnie służę na najstarszym lubelskim cmentarzu.

Stąd ten  traktat. 

Traktat o cmentarzu zaczniemy nietypowo, nie pod lipami i między krzyżami, lecz w internecie.

Na dużym, anglojęzycznym blogu o ekonomii. Autor bloga informuje, że leci do Warszawy i pyta czytelników, co powinien w Polsce zobaczyć, a w odpowiedziach, poza miejscami, ludzie wymieniają też polskie książki. Jeden Anglik zachwala „Kamień na kamieniu” Myśliwskiego. Pisze, że cała Polska jest w tej książce i że mnóstwo o nas dzięki niej zrozumiał. 

Jak się „Kamień na kamieniu” zaczyna?

„Wybudować grób. To się tylko tak mówi. A kto nie budował, ten nie wie, co taki grób kosztuje. Prawie tyle co dom. Choć grób, mówią, też dom, tylko że na tamto życie. Bo wieczność nie wieczność, a swój kąt powinien człowiek mieć.”

Od grobu Myśliwski zaczyna, jak stary człowiek postanawia się koło miejsca na cmentarzu zakręcić, dla siebie i dla brata. Na grobie też Myśliwski książkę kończy i pamiętam, jak je w kółko kilka razy czytałem, te ostatnie strony, takie to jest zakończenie.

Czy to naprawdę tak charakterystyczne dla Polaków zdanie, „Wybudować grób”? Co o nas, o naszej kulturze i wierze mówi ten dom na tamto życie, kąt dla ciała, które jeszcze nie jest w wieczności? 

Będzie więc na blogu kilka wpisów o cmentarzach. 

O tym, jak u nas chowano i jak się chowa. 

O krowie na pogrzeb sprzedanej (oj, pobodło mnie to bydlę!)

O tym, dlaczego o. Bocheński nie pisał o pogrzebach.

O kształcie grobów i co na nich stawiamy.

O obrządkach  i przesądach. 

O pustych nocach i o ukrytych grobach.

O Listopadzie i o handlu. 

O drzewach i o krzyżach. 

O duszach czyśćcowych. 

Napiszę, jak sam chciałbym czekać na Zmartwychwstanie.

Oraz, to punkt obowiązkowy, jakie mądre i mniej mądre teksty ludzie ludziom piszą na grobach. 

Słowem, cmentarz to miejsce nie tylko święte, ale i do kości polskie, i arcyciekawe. Będzie o czym pisać, czekając na nieuchronne.

2 Replies to “Traktat o cmentarzu”

  1. Kiedyś na jakimś lubelskim blogu przeczytałam wiersz o grobie dziecka – „wózek ze stokrotek”,napisał ojciec.Nie ogarniam tego tematu.

    1. Mocny ten wózek ze stokrotek, a temat, jak piszesz, nie do ogarnięcia. Mimo to, spróbuję i będzie też wpis o dzieciach…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.