rozważania

Tajemnice stresujące

Tańczysz do muzyki, a do dziesięciu Zdrowaś Maryjo rozważasz. Tajemnice stresujące, na przykład.

Mówią, że są radosne, ale porozmyślaj, to się nad tą radością ze zrozumieniem uśmiechniesz. Stres z niej wyłazi, albo wypełza, odwieczny ludzki stres.

Weźmy pierwszą tajemnicę, jak Archanioł informuje Maryję, że będzie miała specjalne Dziecko. Synka o życiu nieprostym. Maryja ma naście lat. Co rozumie z tego, że królestwu Jego nie będzie końca? Chyba, że to niełatwa rzecz.

Jest więc w tej tajemnicy nie tylko radość. Jak w życiu, jest w niej stres.

Pierwsza tajemnica stresowa, zwiastowanie NMP. 

Stres, bo anioł. Nadzwyczajne przeżycia duchowe.
Stres, bo będzie się to działo inaczej, niż u Jej matki i u Jej babki.
Stres, bo teraz to Ona będzie matką.
Stres, bo Józef nie będzie ojcem.

Są mniej stresujące testy ciążowe, niż rozmowa z Archaniołem. 

Stres, bo może Maryja przeczuwa, że nadchodzi moment, ten, na który wszyscy czekali. Naprawdę wszyscy. Nawet ci, co nie wiedzieli, że czekają.

Czekał Izrael.
Poganie czekali.
Rzymianie i Grecy, Scytowie i Fenicjanie.
Chińczycy czekali i inni, o których Maryja jeszcze nie wie.
Których potem oczami ikon zobaczy.

To już wtedy dostała z Dzieciątkiem nas.
Te setki milionów Polaków, co ich oglądać będzie przez tyle stuleci.
Można zrozumieć, jeśli wyczuwając to, był u Niej stres. 

Trochę stres pierwszej randki. Trochę stres zaręczyn. Trochę pierwszej Mszy niezrównany stres.

Właśnie, czy Duch Boży też się stresował? Nie, jest Bogiem. Mógł się jednak, uwaga, WSPÓŁSTRESOWAĆ. A już zwiastowany Maryi Synek będzie Człowiekiem, więc także pod tym względem mieć będzie przechlapane. Nieliczni, jak on, poznali, ile nerwów kosztuje oczyszczanie z trądu, a ile wskrzeszanie.

Maryja instynktownie wie, że Dziecko ją wyczuwa. Że już czuje Jej stres. Stąd stara się być spokojna. Oddycha i słucha. Jeszcze nie ma możliwości, jaką da kobietom, by sięgnąć po różaniec. Splata za to dłonie. By Dziecko było spokojne i by spokojny był ktoś jeszcze. Tak, tak, Anioł! On może też się lekko denerwuje na sposób czystych duchów. Co pisał o tym Tomasz? Czy przyznał, że duch mógł być w aniele napięty przez misję z tych najważniejszych? Anioł patrzy z uwagą, i może się zastanawia, kogo Maryja słucha? Mojego pozdrowienia, czy Swojego Ciała, świętszego niż Niebo? A może ciszy?

Tak, możliwe że Maryja najchętniej to Ciszy słucha.

Anioł aniołem, a w tym momencie jakby cała ziemia się napięła, od robaczka na listku figi, po magmę płynną pod skałami. Od Pacyfiku po Saharę. Od wieloryba po myszoskoczka. Oni też wszyscy czekali. Kurz nazaretański czekał i gwiazdy nad Nazaretem czekały. Strach myśleć o gwiazdach, ale jeśli ktoś się tam stresuje, to zrozumiałby tę chwilę Maryi. Nawet jeśli był niewiedzący o tym, że także czekał.

Zwiastowanie.

Można myśleć o swoich przełomowych chwilach. Żeśmy je przeżyli! Śluby, święcenia, prace, przenosiny, poczęcia planowane i nieplanowane, no i gorsze rzeczy nawet, pogrzeby i kryzysy.  Madonno pierwszej tajemnicy, stresowa i radosna, z Tobą się modlimy!

Radość tej tajemnicy spoczywa na spokoju, że już się stało. Już wiadomo. Będzie tak i tak. Taka jest rzeczywistość. Fakty są takie. Jak na wodzie kładzie się na nich Maryja, włosy jej się unoszą i Ciało Jej całe, drżące na wodzie, co jest Wolą Bożą. 

Maryja zamyka oczy i się uśmiecha.

Druga tajemnica stresowa, nawiedzenie.

Wszystko się Nagle stało, tak wiele! Tyle w sobie ma Maryja uczuć, a także Dziecko na dodatek, rosnące i żywe, i Józefa, co nie wiadomo, jak zareaguje, a tu trzeba żyć. Ciotce trzeba pomóc. Przez góry iść. Maryja żyje w swoich myślach, uczuciach, w swoim stresie, ale jest wobec niego wolna. Może działać. Wszystko dla Dziecka? Nie! Mały Jan też się liczy, ciocia Ela też! Jej Synek nie sprawi, że będzie kogokolwiek kochała mniej, że nie pomoże, przeciwnie. Maryja jest wolna w swoim macierzyństwie. Ma dystans do siebie i w pewnym sensie do Swojej ciąży. Jak to pewien mistyk powiedział, Bóg musi mieć dystans do Siebie, skoro stworzył świat.

Gdzie w Bogu miejsce na dystans? Między Osobami! Jak, nieprzymierzając, stołek trójnogi, musza być rozstawione, by dało się siadać. Jak jest wolność, to jest miejsce. Obok pracy, wysiłku, sportu wręcz po górach biegania, jest i na radość trochę miejsca.

Maryja idzie do Elżbiety. Kwitnie migdałowiec. Czy minie go, bo idzie w pośpiechu? Czy święty pośpiech polega na tym, że zatrzyma się na moment i pooddycha kwiatami? 

Trzecia tajemnica stresowa, narodziny.

Czy trzeba coś tłumaczyć?

Nawet św. Tomasz się litował i jak Sumę pisał to stwierdził, że Maryja urodziła bez krzątaniny babek. Jakby chciał ludzki poród zrobić spokojniejszym. Obrzęd liturgiczny. Maryja rodzi Jezusa lekko, tak, jakby podnosiła hostię nad ołtarzem. Ale po co cytować teologów, gdy można cytować Jego.

Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat. 

Jest smutek, ból, stres, ale potem jest mały Jezus, krzyczy pełnym głosem o Swym narodzeniu. Świat zyskał kilkukilowego mieszkańca, ale sporo więcej wagi. 

Przez wieki ludzie odsuwali od siebie istotny stres Narodzin chatkami, biedą, osiołkami i innymi rzeczami z bożonarodzeniowych przedstawień. Ale to nie okoliczności. Nawet nie poród jest stresujący jako to, co się dzieje z ciałem Maryi. Stresuje nowe. Nowy człowiek. Bóg na nowy sposób.

Ofiarowanie.

Stres kościelny, kancelaryjny. Para przychodzi z Dzieckiem do świątyni. Stres obrzędowy. Czy wszyscy Starcy byli tam tacy, jak Symeon? Albo wszystkie kobiety jak Anna? Gdzie tam. Nie znamy ani imienia tego, kto obrzezał Jezusa, ani tego, kto złożył synogarlice w ofierze. Być może dlatego, że robili to rutynowo? A Maryja i Józef nie mieli rutyny, oni pewnie przeżywali. Jakby tego było mało, przemily Symeon nie był na tyle miły, by nie powiedzieć im prawdy, jakie są konsekwencje posiadania takiego Dziecka. Miecz przeniknie. Tajemnica bólu wewnętrznego, obawy przed tym, co będzie. Trzeba z tym żyć i dźwigać to, niby drugie dziecko. 

Znalezienie.

Stres w świątyni, bo tłok. Stres podczas świątecznego krewnych spotkania. Bo w rodzinie Pana Boga tylko Maryja nie miała grzechu. Reszta to byli ludzie od dobrego wychodzenia na zdjęciach. Potem będą się naśmiewać, że porodziła nam panienka wa-ria-ta. Skąd wiadomo? Z Ewangelii. Będą nawet ciągać biedną, zestresowaną Maryję, by nawracała Jezusa. Słowem, dobrzy, religijni ludzie. Wśród nich w pierwszej kolejności Maryja i Józef szukają Jezusa. Słyszymy ich, jak mówią, no, zgubili, ale jak tak się zaczyna, jak oni zaczęli, to potem nie ma co się dziwić. Krewni Jezusa, dobrzy ludzie. Liczący się z opinią sąsiadów. Nie dziwne, że Jezusa z nimi nie było. Siedział w Świątyni. Ale znów stres, bo zadaje się z kim nie trzeba. Teologów, kurialistów, proboszczów, arcybiskupów, papieży ówczesnych, słowem najlepszych dorosłych poucza. Tam, jeszcze żeby pouczał, On pyta! Ośmiela się mieć pytania. Maryja stresuje się, co świat zrobi z takim Dzieckiem. Mocno przytula odnalezionego Jezusa.

Takie to są tajemnice stresowe. A potem jeszcze produktywne, znieczulające i w końcu, pogodne.  

2 Replies to “Tajemnice stresujące”

    1. Dzięki za miłe słowa! Jestem mężczyzną, ale przyznam, że wielkim zwolennikiem kobiet, począwszy od Matki Najświętszej:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.