felietony

Poronienia

Na tym piętrze tylko słońce zagląda przez szklane ściany, ogląda pięknie ubranych ludzi podczas pracy. Spotkanie kierowników międzynarodowej korporacji. Eleganckie ubrania, rzeczowe wypowiedzi, nawet gesty są rzeczowe. W pewnym momencie prowadząca spotkanie kobieta szepce coś swojemu asystentowi i szybko wychodzi. Za drzwiami biegnie do łazienki, zamyka się, po chwili już wie. Poroniła.

Pieniądze i medycyna nie stanowią problemu w Nowym Jorku. Chodzi do najlepszego lekarza. Jest dwudziesty pierwszy wiek, a ją spotkała ta odwieczna kobieca tragedia. Jej nienarodzone dziecko zmarło. Płakała cicho, by nikt nie słyszał. 

Oddajmy jej głos: Był to już ósmy tydzień razem. W następnym tygodniu miałam zaplanowane wczesne badanie ultrasonograficzne. Już zaczęłam myśleć o imionach. Kiedy zmywałam krew z nóg i podłogi, szukałam odpowiedzi, ale zamiast niej, wciąż znajdowałam tylko gniew i obwiniania się. To moja wina. Musiałam zrobić coś złego. 

Powinni jej słowa dać w przypisie kolejnych wydań Biblii, tam, gdzie w Księdze Rodzaju jest o „trudzie brzemienności”. Czytałem to i myślałem sobie, o to chodzi o bóle porodowe, boli, jak się dziecko rodzi. A gorzej boli, gdy się nie urodzi żywe, zajmujące, niepojęte. Powinien być też przypis w Nowym Testamencie, przy słowach Jezusa o radości kobiety, gdy się człowiek na świat narodzi. By czytający miał świadomość, że są poronienia, druga strona tej monety. 

Nawet na Manhattanie niektóre rzeczy toczą się tak, jak u zarania stworzenia, ale, jak wiemy od Pana Jezusa, jest też na świecie nowość. W przypadku poronień ta nowość to fakt, że zaczynamy o tym mówić i brać to pod uwagę. Kobieta w biurowcu cierpi, jak jej babka, prababka, jak pramatka Ewa, ale postanawia też napisać artykuł do The Atlantic. Pomoże tym sobie i niezliczonym kobietom i mężczyznom, którzy przeczytają jej świadectwo. 

Ujawnia się jedna z tajemnic ukrytych od założenia świata, co znaczy, że świat musi się zmienić. Nawet teologia się zmienia, nie tak dawno papież Benedykt zauważył, że tak zwana „odchłań dzieci” to jedynie spekulacja teologów, i to nietrafiona, a każde dziecko otrzyma od Boga pełne zbawienie.

To, co wydobyte na światło, staje się światłem. Dawniej o nie mówiono o poronieniach pewnych powodów, dziś też się nie mówi, z innych. Ale powody te się wykruszają, czas na nie, jak na wspomnianą „odchłań”.

Zacznijmy od nowych powodów. Amy Webb, której świadectwo przywołałem, wymienia problemy swojego świata. Jesteś w ciąży i masz z tym problemy? Więc twoje spotkanie, twój projekt weźmie ktoś inny. Chcesz robić karierę, nie myśl, kobieto, o dzieciach! 

To są także polskie problemy. Kraj się bogaci i rozwija, ale ma to swoje koszty. Kult złotego cielca bywa bardzo konkretny, objawia się powszechną, sięgającą nawet spółek skarbu państwa pogardą dla prawa pracy, na co ks. Popiełuszko musi przewracać się w grobie. Pogarda ta jest odmierzona również kobietom. Poronienie to słabość w świecie rozwoju, wdrażania, długich godzin pracy w Biedronce, w szkole, przy kościele, w korporacji. 

Weź się w garść, na różne sposoby mówi naród niedoszłym matkom. A chodzi o sprawę powszechną, dotyka to setek tysięcy kobiet. Współczuje im chyba jedynie Matka Boska. 

A pokutują też powody stare.

Dziś jest to problem, a kiedyś była to czarna rozpacz nad światem. Śmiertelność dzieci, nawet narodzonych, była bardzo wysoka. Wystarczy przejść się na cmentarz i obejrzeć liczbę grobów dzieci, jak umierały jeszcze po ostatniej wojnie. Człowiek aż czuje wdzięczność za szczepionki i całą resztę współczesnej medycyny.

Minął czas przesądów, gdy nazywano dziecko brzydko, gówniakiem, by diabeł lub jakaś czarownica nie usłyszała jego imienia i go nie porwała. 

Te przesądy miały wpływ na poronienia. Było przyjęte, że lepiej o tym nie mówić, bo mówienie o tym ściąga pecha. Że kobieta powinna się szykować do kolejnej ciąży i o niej myśleć. Jest to straszne, ale tak wtedy ludzie próbowali sobie radzić z dramatem. Trochę dozując sobie prawo do smutku i żałoby. Utwardzając się wobec świata, który nikogo nie oszczędzał.

To niemówienie rzutuje do dzisiaj. „Idzie nowych ludzi plemię”, prorokował Wyszyński, ale w kwestii poronień nie doszło jeszcze do nowości. Wciąż zdarzają się rzeczy tak szokujące, jak trudności rodziców w szpitalach i kancelariach parafialnych. Jest już na szczęście w Polsce prawo na ten temat. Można o nim przeczytać, na przykład, na tym blogu. Dobra dusza zgromadziła w tam wszystkie potrzebne informacje i kontakty. Z pogodniejszych rzeczy, jest tam o ptakach, co śpiewają na cmentarzu na Lipowej.

Dziś powinno być już oczywiste dla wszystkich, że dziecko, nawet maleńkie, jest człowiekiem i stąd należy mu się pogrzeb.

Dla siebie widzę takie wnioski. Po pierwsze, jest ukryte cierpienie w świecie, także cierpienie kobiet, które męczą się z dramatem poronienia, obwiniają się niepotrzebnie i szukają pokoju serca. Jest to też, może bardziej nieoczywiste, cierpienie ojców. Trzeba o tym czasem pomysleć w pracy, sklepie, na ulicy. Jest także i nie mój ból na tym świecie.

Po drugie, nie ma łatwego pocieszenia, a dobre rady trzeba chować do kieszeni, jeśli wiesz, że kogoś to spotkało. Miejmy w pamięci przyjaciół Hioba, co myśleli, że robią Boże dzieło, tłumacząc Hiobowi ze szczegółami, czemu utracił dzieci i dlaczego nie powinien głośno płakać. A to jest Tajemnica. 

Po trzecie, jeśli przyjdzie co do czego i będziesz mieć coś do powiedzenia w takiej sprawie, możliwość pomocy, to nie myśl o powodach ekonomicznych, albo o kulturowych, nie chciej robić, jak zawsze się robiło, albo jak każe złoty cielec. Weź kilka oddechów, posłuchaj serca, bądź człowiekiem. 

Błogosławieni, co wpuszczają trochę Słońca do naszego świata. 

2 Replies to “Poronienia”

  1. Znam, zanadto dobrze znam. Do dzisiaj myślę,że byłam zbyt aktywna,za dużo pracy fizycznej. I jeszcze,że nie zasługiwałam na tamto Dziecko,bo buntowałam się,gdy ktoś mówił,że dziecko jest łaską.

    1. 🙁 Przykro mi. Myślę, że takie bunty nie są znakiem, że ktoś nie zasługuje, to normalne, że w takim czasie jest huśtawka emocji. Współczuję +

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.