kalendarz adwentowy

Wódz Jezus

Pierwsze skojarzenie ze słowem wódz to pióropusz i fajka ćmiona na prerii, i spojrzenie doświadczonego człowieka.

Pan Jezus to wódz Izraela, mówi dzisiejsza liturgia, więc bez piór i bez fajki, ale chwyćmy się tego spojrzenia.

Kocham je, odkąd mając kilka lat przeczytałem „Złoto gór czarnych”, opowieść o plemieniu Lakota, co dzieje miało podobne do polskich. Spojrzenie wodza Lakotów uczyło tam pokory.

Oto przykład, jak stary Indianin uczy pokory dziennikarza z polskiej gazety:

Znam takich jak ty, młody człowieku. Jeździcie po świecie i kradniecie ludziom uczucia, strach, nadzieje, krzywdę, miłość, przeszłość. Potem mieszacie to wszystko, co ukradliście i sprzedajecie za 25 centów… Popatrz na siebie w lustrze. Siedzisz tu, przede mną, ale tak naprawdę cię tu nie ma. Nie masz mi nic do powiedzenia. Ja też nie mam ci nic do powiedzenia. 

Jest w tym surowy sąd. Jak usiąść tu, czy gdziekolwiek, tak, żeby naprawdę tam być?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.