felietony rozważania

Teologia zarazy

Blog jest zamknięty i miałem na nim nie pisać, ale temat ważny, więc robię wyjątek:

Światło na obecną pandemię rzuca spór Jezusa z diabłem.

Oto Pan Jezus, po swoim chrzcie jest kuszony na pustyni. Dwa razy szatan namawia go na cud, a raz próbuje przekupstwa. Dla teologii zarazy ważne są kuszenia do cudu, czyli drugie kuszenie w relacji Mateusza i trzecie, czyli najważniejsze, w relacji Łukasza. 

Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień” Odrzekł mu Jezus: „Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”. 

Diabeł gra na mesjańskich uczuciach Jezusa. Rzuć się, a ludzie zobaczą Cię i uwierzą. Cud ich przekona! 

Diabeł na użytek swej gry tworzy teologię opartą o Biblię.

Teologia diabła mówi tak: jeśli jesteś Synem Bożym, czyli a) jeśli Bóg jest b) jeśli ma z Tobą relację c) jeśli chce zbawić świat z Twoją pomocą, to aniołowie nosić Cię będą na rękach, czyli, Bóg zainterweniuje, zmieniając zwykły bieg rzeczy. 

Zwykle aniołowie nie noszą ludzi, nie łapią ich też najczęściej przy spadaniu. Ty jednak, kusi diabeł Jezusa, skoro Bóg nad Tobą czuwa, masz prawo założyć, że Cię złapią!

Jezus, bez zaskoczeń, jest lepszym teologiem, niż diabeł. 

Dostrzega przewrotność nagle złaknionego cudów diabła. Widzi, że w takim postawieniu sprawy cud ze znaku Bożej mocy staje się własnością człowieka, jakby pensją wypłacaną w zamian za wiarę. Bóg służy cudami, a człowiek jest Panem, którego noszą aniołowie. 

Jak wiemy, droga Pana Jezusa była inna, inne jest Panowanie. 

W konsekwencji, Jezus nie skacze z narożnika Świątyni. Taki skok byłby zuchwalstwem z Jego strony i zuchwalstwa by uczył. O cud można prosić, ale nie można zakładać, że się zdarzy. 

To byłaby pycha. Ludzie i ich samopoczucie ponad Bogiem. 

Stąd, na przykład, pójście w góry w czasie burzy z piosenką „Pan jest mocą swojego ludu” na ustach cieszy tylko jednego z dwu opisanych tu teologów. 

Podobnie misjonarz, który wskakuje między hipopotamy, by przekonać sceptycznych, tylko jednego z tej pary uraduje. 

Którego teologa? Właśnie. Kogo słucha ten, kto uważa, że Trójca Święta zawiesi prawa biologii, fizyki i jakie jeszcze by chciał, ze względu uczucia religijne, wojny kulturowe, ze względu w końcu na naszą ignorancję? 

Którego ten, komu się zdaje, że wie, jak powinny wyglądać anielskie interwencje w czasach zarazy? 

A ten, kto uważa, że nie można zarazić się podczas modlitwy czy w pobożnym otoczeniu? 

Albo ten, kto marzy o świecie, który się nawraca po tym, jak w kościołach w Polsce nikt się nie zaraził? 

Wnioski są tak oczywiste, że pytanie nadają się na kartkówkę z katechezy dla trzeciej klasy szkoły podstawowej. 

Problem w tym, że konsekwencje sprawdzianu z życia są większe, niż jedynka z religii. 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.